MY PRINTS FOR SALE

Art Prints

My Etsy Shop

piątek, 30 września 2011

w koncu mam wakacje....

Nareszcie mam wakacje... Jutro, "urodzinowo" laduje sie w wynajetego Camper Vana pod Londynem, i wyruszam z Willem w strone Alp... ale po drodze myslimy conieco pozwiedzac...
Wracam za dwa tygodnie , mam nadzieje ze z glowa pelna pieknych wrazen...
Pogoda szaleje juz prawie caly tydzien... temperatura 30 stopni, niebo krystalicznie bezchmurne.,... czy utrzyma sie taka aura przez kolejne 2 tygodnie?


Poluje wlasnie z aparatem na jastrzebia obrabiajacego królika w moim ogródku...
Nielatwo, bo ta bestia ma wyczulone zmysly i co chwila sie ploszy jak wysciubiam nos zza drzwi....


Trzy rysunki, które po moim powrocie z urodzinowych wakacji beda akwarelami...
no to papa, bo wypadaloby sie spakowac ...




wtorek, 27 września 2011

Na grzyby....

poszlam sobie do lasu na grzyby z koszykiem, jak na Czerwonego Kapturka bez kapturka przystalo... :)
Wrócilam z koszykiem pelnym kasztanów :)
Jadalnych :)
Grzybki moze nastepnym razem ..
W Hobbitowie nastalo piekne sloneczne cieplutkie babie lato.....




poniedziałek, 26 września 2011

Zatloczone sciany

...
porozwieszalam sie... by mi weselej bylo na scianach  :)...




Wczorajsze akwarelki....



sobota, 24 września 2011

jeszcze mi sie nie znudzilo


wam na pewno tak....
ale pomyslalam sobie... lepiej skupic sie na tym co sie umie najlepiej...
wiec bedzie tu konnie jeszcze przez dlugi dlugi czas....

czwartek, 22 września 2011

wtorek, 20 września 2011

poniedziałek, 19 września 2011

Wall Street


...moze w koncu cos zaczyna sie dobrego dziac na tej Planecie Smutku....

piątek, 16 września 2011

Bukiecik frezji


Dopadlo mnie dzis wspomnienie sprzed jakichs osmiu lat..


Pracowalam wtedy jako barmanka...
Pewnego , póznego juz  wieczoru w "robocie" zawital do baru drobniutki, bardzo brzydki pan w okularach...... z bukiecikiem frezji...
Zamówil piwo.
Siedzial.
Zamówil kolejne.
Siedzial sam.
Bukiecik lezal przed nim na stole.
Czekal....
Po godzinie podszedl do mnie  i powiedzial cos co sprawilo ze zabolalo mnie serce.
"Niech sie Pani nie gniewa ale bardzo prosze, niech pani przyjmie te kwiatki ode mnie...
Mialy byc dla pewnej pani.. ale ona nie zechciala sie pojawic...
Prosze, niech Pani je ode mnie przyjmie..
.... niech sie Pani nie gniewa...."
I ten malutki, rozbrajajaco  brzydki pan w grubych szklach na nosie poszedl do domu...

Skromny bukiecik cudnie pachnacych frezyjek...
Bylo mi przykro, ze jego spotkanie sie nie udalo..
Potem dotarlo do mnie cos jeszcze.
Ja przeciez nie dostalam nigdy kwiatów od mezczyzny...
I nawet wtedy... nawet w tamtym momencie... te kwiaty nie byly przeznaczone dla mnie....



Wspomnienia...

Wracajac na Ziemie
dwa kolejne akwarelowe koniki...
Nie wolno mi próznowac. Nie wolno marnowac ani chwili z naszego  zycia, trzeba robic cos caly czas, ile tego zycia jest nam dane w koncu?

czwartek, 15 września 2011

Wzgórze

uwielbiam to wzgórze. tuz za plotem. Uwielbiam nieopisanie , przelazlszy przez plot po prostu rzucic sie na trawe i lezec do góry brzuchem. Wszelkie mentalne toksyny , halasy, rozmowy o niczym, plotki, "energie" calego dnia pracy splywaja prosto w grunt.
Taka moja swoista medytacja na wzgórzu.
Dzis walnelam sie na trawe razem z czarnym blokiem rysunkowym, sloiczkiem emulsji do malowania scian i probowalam zrobic cos czego nie robilam nigdy przenigdy w zyciu
czyli malowac krajobraz...

 Zero perspektywy, zero proporcji, czysto szybkie ciapanie pedzlem i delektowanie sie wieczorem na wzgórzu  :)
Trzeba bedzie robic to bardziej regularnie...

hobbitowe zyjatka

Nieodzownym urokiem mieszkania na zielonym odludziu jest brak nieproszonych gosci
przynajmniej tych z gatunku czlowieczego.
Wszystko inne jest mile widziane :D
No moze bez przesady, ale...
lepiej polubiec grasujace myszy w kuchni i pajaki w rogach pokoi  :) bo gwarantuje to mniej straconych nerwów :)
pare dni temu gdy wchodzilam do domu, nad glowa pofrunelo cos do srodka- cos za duzego na wazke, za czarnego na jakiegos wróblowatego ptasiorka.. i lecialo do srodka zbyt zdecydowanie, jakby znalo droge :)
nietoperz  :)
mam nietoperze w chalupie hi hi :)
wczoraj wieczorem w kuchni , zza akwarium wydreptala powolutku malenka.... salamandra!!
Okruszynka taka, ociupinka.. pelzala niezdarnie po podlodze, do lapek poprzyklejaly jej sie farfocle kurzu, w porównaniu z nia ogromnych rozmiarów...
Musiala zabladzic,  nie mam pojecia jak sie znalazla w domu..
Ale co tam
gosc w dom
Bóg w dom

a ponizej kolejna porcja mozolnych gryzmolków konskich.... z wczoraj i dzis....




wtorek, 13 września 2011



malowac malowac. musze.
mam niewiele czasu.

poniedziałek, 12 września 2011

Opalizujace koniki



opalizujacych akwarelek ciag dalszy.

niedziela, 11 września 2011

Taki gryzmolek na kolanie, podczas skajpowej rozmowy z tata  :) Pastele suche i olejne.

wtorek, 6 września 2011