MY PRINTS FOR SALE

Art Prints

My Etsy Shop

poniedziałek, 27 czerwca 2011

Row, Row, Row Your Boat...

Rzeka Wye zostala okrzyknieta najpiekniejsza rzeka w Wielkiej Brytanii. Tak przynajmniej slyszalam w wiadomosciach niedawno. Wije sie miedzy wzgórzami i lasami, naycona róznego rodzaju zywymi istotami latajacymi i plywajacymi.
Warto wpisac w Google nazwy takie jak Wye Valley, Forest of Dean, Symonds Yatt. Samo piekno.
Do Wye od domu moge dojsc piechota jakies 20 minut szybkim marszem , sciezka przez las i polane na wzgórzu. Byla nawet opcja by wybrac sie w sobote  wieczorem po ognisku by wianki wrzucic w rzeke :). Ale chyba wystraszylybysmy swoja aparycja lokalnych Hobbitów :P
Wczoraj natomiast wykorzystalismy upalny dzien na uroczyste inauguracyjne wodowanie Willowej dmuchanej kanoe  :)
Dzis mam bable na dloniach od wiosel :)
O malo co, nie wybralibysmy sie w ogóle, bo zadzwonil do mnie brat z niecodzienna wiescia, ze u niego do ogródka  przyblakala sie ... fretka!!
"Chcecie przygarnac fretke?"
Trudno cokolwiek zdecydowac na takie pytanie, kiedy siedzi sie juz w aucie i kieruje w strone rzeki :)
Ustalo na tym, ze fretka powedruje na przechowanie do RSPCA, bo byc moze wlasciciel sie znajdzie.
A jezeli nikt sie nie zglosi....
To RSPCA zadzwoni do Willa...
i....
zawsze chcialam miec fretke
choc nie mam bladego pojecia jak sie tym zajac...
U mnie zawsze królowaly jamniki :)
no, powiedzmy ze fretka to taki mniejszy jamnik hi hi







niedziela, 26 czerwca 2011

Wianki, kolory i ognisko

















czyli oficjalna parapetówa w Hobbitowie na Wzgórzu zaliczona..
kilka dni wczesniej mielismy Noc Kupaly, stad wianki na glowach :)
kolorowe chusty hinduskie kupione masowo za grosze na car boot sale tez sie w koncu przydaly :)
Bylo  kwieciscie, wiankowo, kolorowo, ogniskowo ... ... :)

A! bylabym zapomniala :) Mysle ze odkrylam tajemnice znalezionego talizmanu i krysztalu wetknietego w sliwkowe drzewo :). Tom, gitarzysta z lokalnego zespolu w którym zwawo bebni moja meska polówka-Will, wynajmowal TEN dom ze swoja ówczesna dziewczyna przez ponad trzy lata.,.. a ona... a ona byla podobno taka "Crazy Hippie Woman", co to tanczy z kwiatami we wlosach, pali marichuane i tuli sie do drzew...
Bosko!! :)
Gdzies tam sie nie dziwie ze to miejsce przyciaga tego typu ludzi :)
Ja sama przyznaje sie bez bicia, ze nie moge sie powstrzymac od tulenia sie do wielkiej brzozy która rosnie pod domem-no ba, woda brzozowa czyni wiele dobrego, a sama brzoza jest kapitalnym jonizatorem powietrza! :)
I wanna be a hippie and I wanna get stoned!!!!  hi hi hi !!!!
Pokój i Milosc, ludziki kochane! :)

niedziela, 19 czerwca 2011

... z Zielonego Wzgórza....


.. bo w sumie mam zielone wzgórze za plotem. Dziesiec kroków od domu, i jestem na pieknej ogromnej lace.  Jest gdzie odreagowywac nieciekawa prace, irytujacych ludzi i monotonny szum urzadzen wszelkiego rodzaju....

sobota, 18 czerwca 2011

Akrobatka



no wiewiórek  ze mialoby nie byc?
Cala chmara ich tu :)
ogalacaja mi karmniki jak kiedys :)



....... ...... male info-z góry przepraszam za nieudzielanie sie w komentarzach, z jakichs technicznych powodów nie jestem w stanie pisac komentarzy w Bloggerze bedac zalogowana na laptopie. A PC wciaz jeszcze stoi w pudle  :) ale dziekuje kazdemu kto do mnie zaglada i zostawia swój slad  :) kochani jestescie!

piątek, 17 czerwca 2011

Moi sasiedzi, moi goscie....



... ano tego typu...

Jeszcze nie swietuje. Jeszcze sie potykam o stosy pudel i niezlozone meble. Jeszcze wielkie akwarium czeka w starym niechcianym lokum. Mnóstwo roboty i coraz mniej sil. Ale wtedy zielone tlo regeneruje bardzo szybko.
Zmywam naczynia gapiac sie w okno. Za oknem tylko zielen.
Taka prawdziwa. Listna. Krzaczna i drzewna.
Kos okrada mnie z mych wyhodowanych na wlasnej piersi truskawek a dzikie króliki opierdalaja mi wschodzaca salate. Moze chociaz dochowam sie pomidorowego potomstwa, i bede pierdziec bobem za pare tygodni....
Nie wiem, nigdy nie bawilam sie w warzywny ogródek, teraz czas sie i tego nauczyc.
Znalazlam kolo domu przedziwny wisior w ksztalcie wielkiego kla. Wisior, moze amulet? Z labradorytu. Prawie sie nie wyróznial w zwirze wokol domu. Nie wiem jakim cudem me oczy go wypatrzyly.
W kore drzewa sliwkowego rosnacego opodal domu byl wetkniety niewielki, okragly mleczny sinorózowy krysztal. Moze to kwarc rózowy?
Kto go tam wcisnal i kto nosil taki specyficzny amulet?
Szamanka
moze.

środa, 1 czerwca 2011

Dzien pierwszy...

Klucze juz w kieszeni.
Pierwsze pudla juz wniesione.
Symboliczna Parapetówka z owocowosocznym toastem.