MY PRINTS FOR SALE

Art Prints

My Etsy Shop

sobota, 14 maja 2011

Nic nie dzieje sie bez przyczyny








Kiedy w pazdzierniku musielismy sie wyniesc z Hobbitowa, ja czulam ze "Tam" wróce.
Kiedy szukalismy kolejnego lokum, ja wybralam o, które wiedzialam ze bede szczerze nienawidziec.
Kiedy wprowadzilismy sie do niego, zakladalismy przeczekac w nim niezbedne minimum-pól roku, by szukac czegos przyjazniejszego dla naszych  potrzeb.
Kiedy niedawno zaczelismy sie zastanawiac ze moze jednak przemieszkamy w tym lokum troche dluzej, sasiedzi z "domu wielkiego brata" zaczeli nam obrzydliwie psuc krew. Jak na zawolanie...
Wszystko po to, by nie zmieniac wczesniejszych zalozonych planów.
Kiedy po raz pierwszy natknelam sie na ogloszenie o TYM domu , pól roku temu- byl on juz "zaklepany". Kiedy znalazlam go teraz, znowu, w ogloszeniu- pomyslalam ze moze byc podobnie jak z obecnym lokum- zbyt ladniasta dzielnica, zbyt snobistyczni ludzie, zbyt wscibskie oczy. Moze dlatego ktos szybko go zaklepal i szybko sie z niego wyniósl. I w zasadzie go zlekcewazylam. Ale Will  na szczescie tego nie zrobil.
Kiedy pojechalismy zobaczyc ten dom, rozplakalam sie.

Ile jestem w stanie zaplacic za bazanty w ogródku, sarny, borsuki i lisy za plotem, puchacze na drzewie i .. ani jednego  sasiada z gatunku czlowieczego wokól domu.... ?
Wiele.
Zaplace.
Warto.
Wyprowadzamy sie.
Do Hobbitowa.
Piekniejszego niz wczesniej.....

Nic nie dzieje sie bez przyczyny.




Do zobaczyska...

1 komentarz:

  1. Wow, wow, wow.

    Zapowiada się ekscytująco. Gratulujemy nowej przestani,

    Pzdr.

    OdpowiedzUsuń