MY PRINTS FOR SALE

Art Prints

My Etsy Shop

niedziela, 27 lutego 2011

Ofelia?

.. czyli moje trzy zlote rybki metaforyczne prosto z podswiadomosci wydobyte, zyjace  w zamulonym wtedy stawie....
Zaczelam rysunek rok temu, skonczylam go dzis. Powiesze go nad nowym akwarium Willa, które wlasnie jest powoli i pieczolowicie przygotowywane do imitowania mini-Swiata dla gromadki rybich wiezniów :)
 Opalizujace akwarelki w roli glównej.

Tak wygladal niedokonczony w zeszlym roku.


 pomalowalam na bialo ramke i posrebrzylam ja. popapcialam tez opalizujacymi sprejami szary karton, jako tlo.
podoba mi sie. A wam?
a Willowe akwarium bedzie z kolorowymi LED-ami zmieniajacymi barwy co kilka sekund...  bardziej mnie interesuja same te LEDy nizli rybki  :)

Jadowitosci

bo akurat takie kolory wybralam
zólty, czarny, czerwony-one razem w przyrodzie wysylaja sygnal niejadalnosci, jadowitosci i ogólnego
potencjalnego trucicielstwa.


 Te dwie czekaja na wypieczenie. Niewielkie sa, jakies 7cm dlugosci. Stara polamana na kawalki plyta z komputera, modelina. Ta glówke ulepilam wczesniej ale nie mialam do niej pomyslu i lezala tak bezczynnie w szufladzie. Teraz przynajmniej poudaje broszke.



Te dwie juz utwardzone ale tej powyzej dorobie jeszcze jakies wisiorki na te trzy wystajacze hooki.
Broszki takie, z ukladami scalonymi w roli glównej. Tez nie przekraczaja 7 centymetrów.
Ten to byla w sumie rozgrzewka, zanim zaczelam obklejac te kawalki elektroniki.Z 6cm na oko-nie chce mi sie linijki szukac.
No  i razem w kupie- te wypieczone. Zmajstrowalam to dzis. Obiecalam sobie spac dzis do oporu, bo od dwóch tygodni nie mialam ku temu okazji i cialo domagalo sie wypoczynku.
Ale mój mózg dostal jobla i zaczal mi modelinowac na calego pod zamknietymi powiekami. Z niemoznosci zasniecia z tego powodu, poszlam za prosba  "mózga" i od ósmej rano tworzylam sobie te jadowite dziwactwa.

A mój Kindle ma juz w swoim brzuchu ponad 200 ksiazek....
ale wciaz wazy tyle samo ile wazyl
magia wspólczesnej technologii
pomyslec o tym 100 lat wczesniej
Harry Potter wysiada.

niedziela, 20 lutego 2011

Dokonane....

Jestem z siebie dumna.
Tak szczerze i prawdziwie...

piątek, 18 lutego 2011

Metafory.

Somewhere in the mountains the day was coming to the end, and Eddie decided to finish his mountain hiking before night came . He didn't take a torch with him this time, so he was rushing even more , trying to get home before  he was unable to see what was in front of him. He followed the mountain road, chasing with the setting sun. He started to realize that no matter how much effort he was going to put in, the sun was going to be faster than him. And so it happened,  the sun set and darkness covered everything around with a black blanket. This spooked Eddie out, so he started running, and as you can imagine,  not seeing where he was putting his steps- he soon tripped over a rock and realized he was rolling  down off the road, straight towards a cliff. He grasped a branch that was sticking out and it saved him from falling down the cliff into the darkness...
Great, what a situation. I'm just hanging above some bloody precipice! Oh God, thank You that You gave me a chance and i was able to grab that branch...
He looked around and down... He didn't see what was underneath him, just thick fog... his legs were dangling in the air.
Help! Help!!
No response.
Well... I think it is going to be a looong night for me...


    Like every evening, Mr Kirk was following his bizarre ritual of checking every padlock  on every window shutter as he locked them, before then locking the windows with his special key and locking his re-inforced front door with three different keys in three different locks. After locking the last window and the last door, he put  the keys in  his little safe in the kitchen. Only by doing this was he able to enjoy his evening cup of tea, knowing that there was no chance whatsoever of any burglar coming into the house and upsetting his wellbeing in any way.
He turned the gas on under the kettle to  make himself a cup of his PG with milk. He sat down by the telly and started watching BBC news.
One of the news items was really weird... something about an incident on a small plane. In the middle of the flight, the floor of the plane just fell out - how bizarre.. so the five passengers were left holding on to a bar in the plane.. Five passengers hanging , weird, ain't it? Suddenly the airplane started to dive very quickly and the passengers heard  the pilot's voice through the speakers-Ok, there is a problem, while losing the floor we also lost one of the engines. The other one hasn't got enough power to keep us in the air, that means that somebody has to sacrifice themselves to save the others, and i do apologise but i cannot do it cause when i jump, nobody will fly the plane and all of you will die.
The passengers looked  at each other... I have a wife and kids... I have kids as well....  I have the company to run...
OK, i will do it- shouted one of them.
The other passengers hearing that-started clapping..
Weeee!!!!!!!......


Whoa!! Mr Kirk woke up with a start! That wasn't the news, that was a dream, he hadn't realized that he'd fallen asleep in front of the telly.
But there was something terribly wrong...
There was a fire in the kitchen!
A tea towel had fallen straight on to the burning gas, and now the fire had spread across the whole kitchen!!
Help!! There is a fire in my house!!!
Help me!!
The safe with all the keys inside, was already in flames. His anti-theft glass in the windows, his shields and reinforced door would stay  shut even against a hammer or an axe...
Mr Kirk died in the flames in his perfectly safe little house.
Oh what a night...
But even the worst night must end sometimes.
Eddie had lost almost all his energy , his hands could barely hold on to the branch...
But then came the dawn, and the sun again said hello to the world.
When it became bright, Eddie couldnt believe his eyes. The ground, solid flat ground was under his feet, just 10 centimeters below his feet!!
Frustrated and angry, he let go of the branch, looked at it...
Bloody stupid branch... if I hadn't caught it, i would have just landed on the ground and continued on my journey home..
Bollocks!

tekst wypocilam ja, gramatycznie i stylistycznie skorygowal mnie Will.
Zadanie domowe NLP. Kazdy z praktykantów mial napisac cos o swoim "celu" do zdobycia podczas kursu. Potem wrzucalismy te karteczki do pudelka i losowalismy , tak by miec karteczke kogos innego.
Zadaniem bylo stworzenie metaforycznej kilkuwatkowej historyjki z ukrytym "przeslaniem" pasujacym do tresci jaka odczytalismy na wylosowanej karteczce...
Mnie trafila sie karteczka z tylko jednym slowem....
SECURE.

czwartek, 17 lutego 2011

Zuczkowe konie i Neurolingwistyka

Pierwszy dzien zajec z NLP zaliczony, z uszu paruje, mózg przegrzany i gardlo zdarte  :)
Submodalnosci i Metaprogramy, Swish Pattern i Kalibracja...
Popatrz mi w oczy, a po chwili bede wiedziec  kiedy mnie oklamujesz..
i inne sztuczki z zakresu psychologii
Niesamowity upgrade wlasnej konfidencji
..
Na deser w ramach odpoczynku dla neuronów
pobawie sie moim nowym Kindle, ladujac na niego PDFy o medytacjach, Mowach ciala i innych dziwactwach
 i namaluje kolejnego konisia który blyszczy sie cudnie niczym Zuczek gnojowy albo inny chromowany metalic chrzaszczyk :)

.

środa, 16 lutego 2011

Ale plama!! :)

.. anatomiczna :D
Wprawne oko (nieee, nie trzeba wprawnosci, by to wypatrzec) znajdzie gafe od razu ..
Najbardziej zadziwiajace dla mnie jest to ze kiedy wczoraj wieczorem tworzylam sobie ten maly maluneczek, nie mialam pojecia,  NIE widzialam  tej gafy :)
Nie do uwierzenia, hi hi hi
no sami popatrzcie!
Widzicie, nie?
No wstyyyd!!!

Ale co tam, za to jak zajefajnie sie  te opalizujace akwarelki blyszcza!
 Cud, miód i orzeszki!... Tak je lubie, te farbeczki, ze chyba kilka takich swiecacych maluneczków potworze...

niedziela, 13 lutego 2011

Czytanie fotograficzne

Czy ktos z was o tym w ogóle wczesniej slyszal?
O czytaniu fotograficznym. O przelatywaniu stron z predkoscia  conajmniej jedna na sekunde i ba! zapamietywaniu co na tych stronach sie znajduje...
Podobno mozna sie nauczyc ...
Wlasnie sobie o tym czytam wieczorami...
Czytam o czytaniu
Czytam konwencjonalnie o czytaniu fotograficznym :)
Jak mi sie uda, to dam znac :)
Na chwile obecna postanowilam sobie zrobic prezent i wlasnie nabywam takie cacuszko które pomiesci w sobie wszystkie te e-booki jakie maniakalnie sciagam z netu i jakie czekaja na przeczytanie
metoda bardziej lub mniej konwencjonalna  :)
Mówie o Amazon Kindle 3G

Bo zaczyna mnie to dosc drogo kosztowac , drukowanie pdfów.,... tonery do drukarki niestety maja swoja cene :)
a tu dzisiejsza radosna twórczosc....
Arabskie konisko i bazant z utraconego Hobbitowa....
Hobbitowa, po którym placze do dzis. i jeszcze dlugo dlugo....

sobota, 12 lutego 2011

popierdólki takie

urodzinowa kartka dla tesciowej mego brata

i drewniana zawieszka na 30te urodziny brata
na ... klamke moze?
 z humorem który tylko nasze rodzenskie grono czaic bedzie :)
ale pokazuje bo pokazywac lubiem :P

piątek, 11 lutego 2011

kolory teczy



To takie moje cwiczenie- bardziej psychologiczne. Nie przejmowac sie proporcja, nie martwic sie o swiatlocienie, o detale. Po prostu bawic sie i kreska i nieprzemyslanym nakladaniem barw. Dla czystej przyjemnosci, by uciec od pulapki perfekcjonizmu. Przegladam setki prac malarzy konskich z calego swiata i co dziwniejsze, ostatnimi czasy najbardziej urzekaja mnie nie te, które ciesza sie nienaganna proporcja czy kompozycja. Usmiecham sie do tych wlasnie z których bije ta pierwotna, dziecieca radosc tworzenia, niezepsuta krytyka, szkolami, konwencjami i nurtem w sztuce.
 Czasami mam ochote pójsc glebiej, rzucic sie w swoisty "nikiforyzm".. :)
okazuje sie to ..
skurwysynsko trudne...
bo nawet kiedy staram sie byc spontaniczna, to gdzies sie po drodze gubi i znajduje sie znowu w punkcie wyjscia.

Truno jest zmienic stare nawyki ale kto nie próbuje, ten nic nie zyskuje.
Trzy male rysunki z  moimi szalonymi "Inktense" kredkami, na akwarelowych sztywnych ... slowa mi brakuje... "pads"!! (jak to po polsku nazywacie??)
Wymalowane wczoraj wieczorem.

środa, 9 lutego 2011

Gryzdalka sprzed 4ch latek :)

..  gryzdalka na urodzinowej kartce dla Willa  :)
jeszcze wtedy szczycil sie dlugimi kreconymi kedziorami, które skutecznie udalo mi sie mu je zgolic :D
.. i aparatem na zebach :)
 o matko, stare dzieje  :)

Z Dziura w Glowie...


Powracam do machania piórkiem i pedzelkiem po papierze po dosc dluzszej przerwie...

a poza tym...
Trzydzieste urodzinki mojego braciszka dzis... :)
Starzejemy sie....
Ciekawe, czy dlatego, ze musimy sie zestarzec, czy tez dlatego, ze uwierzylismy, ze musimy....

Za dwa tygodnie zaczynam swój kurs NLP.
Weszlam w to gleboko, zbyt ciekawe, zbyt intrygujace, zbyt necace...
Boje sie jak cholera...
Jestem zawsze sparalizowana strachem na sama mysl o jakimkolwiek "performance"...
Dlatego wlasnie ide to zrobic, wlasny strach jest jak wyzwanie w tym przypadku.

A z innych moich dziwnych pomyslów-uwidzilam sobie zrobic na wlasna reke kurs szybkiego czytania.

Chce przekonac sie czy rzeczywiscie istnieja techniki które naucza mnie czytac dziesiec razy szybciej...
Gdzies tam podswiadomie nawet ufam ze sie uda... nauczylam sie plynnie czytac w wieku trzech lat, ot jakos tak... a  jako pieciolatka pozeralam grube tomiska...
Teraz moze jest czas nauczenia sie czytania na nowo?
Nie wiem, mam potrzebe. Mam obsesje.
Sciagam e-booki i chce je pozrec na raz wszystkie, po kolei i w kupie.

Mam wrazenie ze w glowie robi mi sie dziura.
Coraz wieksza.
By coraz wiecej moglo przez nia wplynac do srodka.

niedziela, 6 lutego 2011

sobota, 5 lutego 2011

Urodzinkowy monsterek

heheeh
troche sie od wilgoci powyginalo :D