MY PRINTS FOR SALE

Art Prints

My Etsy Shop

poniedziałek, 31 stycznia 2011

1944


Nigdy wczesniej nie widzialam tego zdjecia na oczy. Dostalam je dzis przez Skype, mama poprosila bym jakos je odswiezyla w PS.. trzecia po lewej w pierwszym rzedzie to moja babcia, mama mojej mamy.
Opatowiec 1944.

niedziela, 30 stycznia 2011

Kotki


taniutko sprzedam jak kto chce :)

piątek, 28 stycznia 2011

Domino.



Od niespelna roku mam podobne uczucie patrzenia na wszystko z góry i dostrzegania logiki ukladanki. Wszelkie dziwne mniej lub bardziej wydarzenia w moim zyciu. Wszelkie dziwne mniej lub bardziej wydarzenia za moimi drzwiami.
Moje mysli i bezmysli.
Mój strach przed zniewoleniem.
Moje lekcje swiadomego umierania.
Moje sny o magnetycznych burzach.
Moje wizje piekla na ziemi.
Moje przygotowania by pozostawic wszystko.
Nawet siebie.
Moje odejscie od wszelkiej wiary.
Moje odejscie od wszelkich autorytetów.
Mój narastajacy wewnetrzny pokój.
Moje czekanie na zewnetrzna wojne.
Domino ruszylo.
Widze.
Wiem.
Widzicie?
Wiecie?
Swedzi mnie dlon.
Drapie sie po niej.
Wiem ze mnie swedzi.
Wiecie ze mnie swedzi?
Nie wiecie.
Tylko ja ja czuje.
Jak mam wam udowodnic ze poczulam laskotanie dloni?
Nie udowodnie. To moja wewnetrzna prawda.
Wystarczy ze ja wiem ze jest prawda.

Komisarz Finch mówil wlasnie o dominie. Na kolejnym kanale Tunezja tracila cierpliwosc i owcza pokore. Popchnela dzis Egipt.
Prosze.
Blagam
Niech wszystkie elementy sie wywróca.
Niech Domino sie juz nie zatrzyma.
Nie boje sie.
Juz nie.

Swedzi mnie dlon.
Wiem to.
I tyle wystarczy.
Ze ja wiem.

czwartek, 27 stycznia 2011

Promocja....

Tesco
tylko dla idiotów....

środa, 19 stycznia 2011

Lekcja jezyka polskiego

na nauczyciela to ja sie definitywnie nie nadaje....

poniedziałek, 17 stycznia 2011

Welcome Home

   kapitalna wedlug mnie kampania reklamowa T-mobile. Uwielbiam za kazdym razem.
Lotnisko Heathrow, UK. Artysci i niczego nie spodziewajacy sie przyjezdni...
wlepiam z dedykacja dla mego  zarosnietego, zmeczonego i przesyconego dziwacznie obcym, hinduskim zapachem Willa, którego wczoraj "zgarnelam" z Heathrow wlasnie....

Welcome "home" Will :)
oby kiedys bez cudzyslowia
zycze sobie z calego serca...

wtorek, 4 stycznia 2011

Smierci Swiadome

Umieralam dzis we snie. Zaplanowanie i przemyslanie wysychalam jak skoszona trawa.
Umieralam dzis we snie oficjalnie. Z namaszczeniem. Z uprzedzeniem calej rodziny. Umieralam w lózku, ja, jeszcze zywa mumia, z papierowa skóra i szarorudymi suchymi wlosami. Umieralam przed kamera na statywie, która sama ustawilam ,  by byla swiadkiem mojej osobistej ceremonii. Umieralam dzis ,swiadomie skupiajac sie na oddechu i na zatrzymywaniu go. Pomalutku, po odrobince. Sila woli splycalam prace przepony  by w koncu ja zatrzymac. Zatrzymywanie. Zatrzymanie. Stop.
Umieram.

Obudzilam sie w bezdechu. Znowu.  Znowu, kurwa mac....
 Przeciez sa lepsze rzeczy do robienia niz oddech.
Przeciez  mozna zyc bez Powietrza.
Mozna, kurwa, mozna!!
Kurwa.

Dostalam w prezencie Zacmienie Slonca. Imieninowe. Dziekuje, nie trzeba bylo.
Chmury gratis.


-Czesc, jak tam po Sylwestrze, ostra impreza byla?
-Nie imprezowalam.
-Co, Sylwka trza przeciez oblac.
-Nie pije.
-Przeciez pilas.
-Ale juz nie pije.
-To sie nazywa marnowanie sobie zycia.


Usunelam sie z Facebooka.
-Powalilo cie?
-Sciemniasz :)
-Wrócisz tu, zobaczysz.
-Masz depreche?




Mam zoladek wypelniony pralinkami.
Mam imieniny.
Nie pije i nie jestem na Facebooku.
Nie pamietam znaczenia slowa "deprecha".
Czasami tez nie oddycham.
Ucze sie umrzec swiadomie. Cokolwiek to oznacza.  Kurwa jego mac.

poniedziałek, 3 stycznia 2011

portret




Nie, nie z glowy, tylko ze zdjecia. Malwiny Wieczorek-Bradé.

niedziela, 2 stycznia 2011

Marzenia....

.... odkad zaczelam marzyc
przestalam sie starzec....


Slucham Radiowej Trójki i opowiadan ludzi, którzy przekonali sie ze nie ma bariery wiekowej by marzyc i spelniac marzenia.
Potwierdzam.

Milej nocki wszystkim.



a to maziaj jaki powstal w tle sluchania tej audycji.