MY PRINTS FOR SALE

Art Prints

My Etsy Shop

sobota, 16 października 2010

Stan zawieszenia

Wkurzajacy, niewygodny stan
potykania sie o pudla, tobolki i sterty gratów nagromadzonych w tak krótkim czasie i w tak olbrzymiej ilosci..
Przenosiny z "Hobbitowa" beda-sa dosc bolesne, gdyz rzadko w jakims miejscu czuje sie tak spontanicznie "jak w domu".
Zabieram swoje rzeczy do wygodnego i cacanego bungalow,  w wygodnej i cacanej dzielnicy za elektryczna brama, z wygodnym i cacanym ogródeczkiem i wygodnym i cacanym miejscem na parkingu dla dwóch aut. Przez wygodne i cacane plotki beda zagladac mi do okien wygodni i cacani sasiedzi, sprawdzac czy to , jak zyje i jakie mam nawyki-pasowac bedzie do ich wygody i cacanosci.
Wybralam to bungalow z premedytacja, by NIE czuc sie jak w domu, DOMU jaki gdzies juz w czaszce mam zarysowany, jego ksztalt, zapach, wyglad. Dom na odludziu, gdzie sasiedzi nosza borsucze i lisie futra na grzbietach, a ludzie trafiaja tam tylko przez przypadek.
Jakies marzenie, które dzieki "hobbitowemu" doswiadczeniu nabralo koloru i trójwymiarowosci.

Bungalow-stan przejsciowy, tymczasowe schronisko dla dwójki ludzi szukajacych Domu na odludziu.
Zaplacze zabierajac ostatniego klamota z Hobbitowa, odetchne z ulga rozpakowujac sie w bungalow i  wezme sie do roboty..
wezme sie do zdjec, obrazków, wycinanek, akwarelek czy pasteli. Modelinowych lalek czy malowanek na szkle.
Na razie jestem w stanie zawieszenia.

2 komentarze:

  1. Nie dziwi mnie ten stan. Człowiek, który znajdzie swoje miejsce na ziemi i z jakichś przyczyn musi się z nim pożegnać, tak się właśnie czuje.
    Ja od 15 lat mieszkam w miejscu, w którym do ubiegłego roku czułam się świetnie. Do czasu, aż na malowniczej łące porośniętej kilkunastoletnimi drzewami, która znajduje się przed moim domem, pojawili się geodeci. Dziś już wiem, że niebawem zamiast pięknych spektakli przyrodniczych za oknem, będę podziwiała parking dla mieszkańców zaprojektowanego tam budynku wielorodzinnego i ich suszące się gacie na balkonach. A wcześniej czeka mnie obserwacja pogromu rosnących tam drzew i zamiany tego uroczego miejsca w błotnisty plac hałaśliwej budowy.
    Wiem, że czas stąd odejść i czuję się właśnie tak, jak piszesz - zawieszona. Niby jeszcze jestem u siebie, ale to już nie jest moje miejsce. Co gorsza, nie wiem, czy istnieje gdzieś takie, które warto będzie pokochać, bo nie ma żadnej gwarancji, że taka sytuacja się nie powtórzy...
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Akwarelio, nie wiem co ci napisac... to jak bezradne obserwowanie powolnego umierania... ja opuszczam piekne miejsce, ale tyle choc, ze to miejsce pozostanie piekne.. Czesto miewam podobne koszmary, ze wokól lesniczówki w której spedzilam najlepsze czasy mego dziecinstwa- rosnie betonowe miasto.. te sny sa przerazajace, i uczucie bezsilnosci tylko to przerazenie poglebia... Akwarelio nie smiem powiedziec "wiem co czujesz", ty jestes jedyna która to wie, ale na pewno moge rzec- z calego serca wspól-czuje......

    OdpowiedzUsuń