MY PRINTS FOR SALE

Art Prints

My Etsy Shop

niedziela, 28 marca 2010

Angel

Polaroidowy auto-akt lazienkowy
przerobiony na dziko.
Szczerze przyznaje ze dziabnelam sobie to dziwactwo zainspirowana pracami Drychy.

sobota, 27 marca 2010

Polowanie na jastrzebie

Wzielam w piatek wolne i wyruszylismy w strone Walii Pólnocnej zapolowac......
Mach Loop tak zwane.
Strefa niskich Lotów
W wolnym tlumaczeniu.
Miejsce gdzie piloci RAF próbuja osmalic dopalaczami  owcze runa ...
:)












Welniane czworonogi-nieodzowny atrybut walijskich krajobrazów.
I nasi wierni towarzysze podrózy na wzgórze.
:)
beee...












Tam na kazdym kroku jest po prostu slicznie.
Niezaleznie nawet od tego czy na glowe z nieba leja ci sie wiadra wody.
Jak to Walia... tam nawet zaby skladaja skrzek na trawie, bo mokrzejsza od kaluzy ;)
...zeby nie bylo ze zmyslam :)














Mach Loop w pelnej okazalosci.



...czekam wciaz od godziny pól...
a ciebie nie ma nie ma tu...
tralalalala tritu tuuu...
ciebie nie ma nie ma tu...








chyba wyploszyla ich zbyt telewizyjnie wygladajaca kamera :)
nie pokazal sie niestety ani jeden...
szkoda... pogoda nie byla az tak zla...
cóz, trza bedzie tu wrócic...
:) z przyjemnoscia na pewno.. dla takich widoków...
 na pocieszenie foteczka owieczek..                              

środa, 24 marca 2010

Quadowy pamietnik i paluch u nogi

;) przesylka dzisiejsza od "Poznaj Swiat"....
wzieli moje balonowe zdjatko do publikacji, w zamian za  prenumeratke....
ale dodatkowej "nagrody" sie nie spodziewalam!! :)
smieje sie ze trafil w me gusta pieknie .. to, ze pamietnik, a na dodatek pamietnik z podrózy.. zdjecia, zdjecia, zdjecia.. i dwa quady :)
no niemal jak motocykl, ino o wiele wygodniej sie siedzi i nie da sie go tak latwo wywrócic ;)
jak na przyklad dzisiaj-na koszmarnie blotnistym podjezdzie na naszym hobbitowym parkingu
nie pierwszy i nie ostatni raz siluje sie z ta moja ukochana "cholera" która co chwila prowokuje pytanie przypadkowych obywateli  "is this really 125? sooooo big!"
ehem :)
a palucha u nogi w prawym dolnym rogu wybaczcie :)
choc nie wiem jak wy, ja uwazam ze komponuje sie wysmienicie na zdjeciu
hi hi :)

wtorek, 23 marca 2010

kotka diabli wzieli..

...znaczy sie anieli...
zamalowalam kotka bo zepsulam go kolorami na dobre...

janielica niegotowa, jeszcze sobie ja podziubdziam z wieczór lub ze dwa....

niedziela, 21 marca 2010

zywe dowody na zaistnienie wiosny...


... taka oto egzotyczna Marzanna przywitala mnie dzis rano w naszym ti-wi-rumie.
Problem jedynie polegal na tym, ze twórca owej pieknosci nie zgodzil sie na jej spalenie a nastepnie splawienie w dól rzeki..
trzeba bylo skombinowac Marzanne niskobudzetowa...





















































...















... Marzanna poszla z dymem... teraz czas na grilla....
ale skad mieso wytrzasnac??....
...   na grilla?
   sie robi :)
.. co masz?
miesko...
skad masz??
samo przylazlo...

















melduje poslusznie ze w Hobbitowie znalazlam niekwestionowane dowody na nadejscie Wiosny :)

sobota, 20 marca 2010

Wiosenne kociokwiki

miau....
zboczone koteczki...
z braku laku..
dobranoc...
jutro trza zmajstrowac jaka Marzanne..

Rude

no wiosna jutro ...
no co ..
no nie wiem skad to to ... cyce, lisek, i w ogóle..
:) a co tam :)
wiosna jutro ... :)

środa, 17 marca 2010

co to jest....

Peknieta skorupa ogrodowej donicy.
Podoba mi sie-moze mi sie uda cos na niej wybazgrac, a moze ja ostatecznie wyrzuce..
Obaczy sie.

niedziela, 14 marca 2010

Weekendowa wiosenka

... motorki wyfruwaja z gniazd :)
brzecza na drogach i sciezkach.....
 Same chca jechac, bez woli jezdzca.
Dziwne uczucie ,... kiedy niby jedziesz...... a wydaje ci sie ze to on sam toba kieruje.  Ty tylko sie go  trzymasz. Tylko na nim siedzisz. Ze toto nagle ma swój rozum i wole.. i zawiezie cie tam gdzie chce, a nie gdzie chcesz tego Ty.
 Mile uczucie. A wiez mnie gdziekolwiek. Pozwalam.

Wiosna idzie, wiosna w Hobbitowie....
Ziema rozcinana lopata jest juz miekka jak plastelina, w ogródku przybywa bazantów , coraz bardziej rozpuszczonych i coraz bardziej oswojonych.. chodza  mi pod nogami nawet kiedy dzierze siekiere w reku i rabie nia drewno....
i kiedy staja mi przed oczami drastyczne obrazki z dziecinstwa odrabanych kurzych glówek z wciaz klapiacych dzióbkami...

Mily weekend.. weekend meskich prac i meskich przyjemnosci ;). Weekend bolacego krzyza od zwalonych kilogramów ziemi, weekend wiórów i pecherzy na dloniach. Weekend kiwania glowa motocyklistom jadacym z naprzeciwka.
Ta jeeest!!!

środa, 10 marca 2010

Psychodelizm przeszlosci









5 lat temu przyjechalam na Wyspy z jedna torba pospiesznie spakowanych ciuchów,
aparatem fotograficznym
i niczym do stracenia.
pierwsze miesiace przezylam w ciasnej caravanie,
urozmaicajac ten czas praca sprzataczki.
rysowalam wtedy te psychodeliczne konie,
by nie zwariowac, by przetrwac,by wytrzymac jeszcze troche...
by znalesc sens w tym co zdecydowalam sie zrobic...
straszne, odarte ze skóry konie
ratowaly mnie przed depresja....
mimo swej turpistycznej urody
duzo im zawdzieczam.
to
ze dalam rade
przede wszystkim :)

sobota, 6 marca 2010

Jajcokartki gotowe

.... teraz zrobie sobie zajecie w przerwach w pracy wypisujac zyczenia ludziom mi zyczliwym....

czwartek, 4 marca 2010

Jajecznie


...weny nie ma i nie wróci ..
przez jakis czas.
Paleta wyschla na kamien.
wycinam wizytówkowe jajeczka dalej.

W miedzyczasie otwieram stare konskie fotki i bawie sie nimi na nowo w "fotoszopie".
ot tak, dla niewychodzenia z wprawy. Efekty tych zabaw sa na moim "powietrznym blogu".

Bylejakos tak mi.
Ani wesolo
ani smutno,
ani mi sie chce ani nie chce.

Juz nawet biednemu Willowi mówie, ze mi sie nie podoba.
Na jakis czas.

Ktos chce dostac kartke wielkanocna z pojebanym jajeczkiem?

poniedziałek, 1 marca 2010

jajeczne popierdziólki


wycinanki z niepotrzebnych wizytówek .
Meczy mnie niewenowienie, wiec na takie stany najlepsze bezmózgowe wycinanki.
Posklejam z nich karteczki swiateczne, ale nikomu ich nie wysle...
znajac mnie i moje dobre checi.
a tak na marginesie.. wasze komentarze do wczorajszego mego posta dobily mnie mentalnie. odebraly wene i dobre checi.
Prawo Tarantelli po raz enty dalo sie mi we znaki.
To czego ja nie pokocham i skazuje to na smierc...-jest tym co bylo "najlepsze".
odechciewa mi sie chciec
i Zachciewa mi sie niechciec...
nikogo nie winie
siebie jedynie
ze olewam Prawo Tarantelli po raz enty.