MY PRINTS FOR SALE

Art Prints

My Etsy Shop

czwartek, 30 grudnia 2010

zapowiada sie Sylwester w doborowym towarzystwie...

... czyli, ja, PeCet .... i kubek za kubkiem goracego Earl Greya.
od ponad pól roku na zapach szampana (jak i innego rodzaju alkoholu) dostaje mdlosci i ataku swoistej paniki
na wlasne zyczenie swoja droga  :)
Mialam jechac na "foty" gdzies na odludzie w sylwkowa noc, moze na moje kochane wzgórza Malvern.. ale mgla, wilgotne zimno  i plucha to nie jest mieszanka doborowa na jakakolwiek recepte na zdjecia.
ani na moje ostatnio nienajlepsze samopoczucie.
Pan Katar juz sie mial wyniesc ale z jakichkolwiek powodów zakochal sie w  ksztalcie mojego garbatego nosa i molestuje go ponownie...
A ja nie wiem jakich argumentów uzyc by wystawic nieproszonego zboczenca za drzwi.
a drzwi swoja droga  uporczywie lubuja sie ostatnio  w sporcie silowania " na reke"...
jeszcze wygrywam, ale nadchodzi czas ze bede musiala z domu wychodzic oknem... ku uciesze tudziez zbulwersowaniu sasiadów, których nie znam i nie kwapie sie jakos poznac....
Sasiadom jeszcze nie wydaje sie przeszkadzac fakt zaistnienia obok ich rzeczywistosci pewnej smetnie snujacej sie  Laszki która za zasunietymi zaslonami robi BógWieCo.. moze pedzi bimber?
Albo oglada slowianskie pornole cale wieczory
;]
Tyle zatem z planów na Sylwestra.
Rzekla Angel siorbiac setny lyk Earl Greya , po którego ilosci powinien juz dawno jej pecherz eksplodowac..

Wszystkim odwiedzaczom mojego slitasnego blogaska zycze udanej zabawy w deszczu szampana ( a fuu!!!-wybaczcie-to moje pranie mózgu okazuje sie niezwykle skuteczne)
Bawcie sie tak, jakby rok 2011 mial nigdy nie nadejsc, jakby nigdy wiecej mielibyscie sie nie bawic.
Zagladajcie do mnie czasem, bede wdzieczna i mniej "samotna" w sieci.
Bo w rzeczywistosci, to ja  jestem samotnikiem z wyboru (zadna ze mnie towarzyska bestia, nie ma szans).
 Do Siego, ludziki!

środa, 29 grudnia 2010

autoironia czy samouwielbienie

mazu mazu
czyli nauki poslugiwania sie profesjonalnym tabletem ciag dalszy....

wtorek, 28 grudnia 2010

ogladam sobie( dla relaksu umyslu)   filmy o UFO na youtube :)  i gryzdam  (dla relaksu lapki) pierdoly na tablecie.
i rozmyslam o 2010 roku.
roku wielkich zmian.
Mysle ze napisze  chocby w paru zdaniach swoiste podsumowanie jak mi te 365 dni minelo..
ale juz nie dzis, bo czas spac...
2010 rok od samego jego poczatku przejawial mi sie byc rokiem Arkana Szesnastego
Wiezy.
Zburzenia Starego
Zrównania go z ziemia
by na tych gruzach zakasac rekawy
i zaczac budowac Nowe
 dobranoc....

poniedziałek, 27 grudnia 2010

niedziela, 26 grudnia 2010

sobota, 25 grudnia 2010

Akryl na dziko


Zuberek wisi u mamy, dziki oddane w prezencie....
....w dobrej wierze....

Sezam

tak nazywam swój external hard drive przepelniony terabajtem róznych smieci z przeszlosci
dzis sobie przegladam co poniektóre..
tu pare konskich kolorowanek które swojego czasu sprzedawalam na allegro za pare zlotych..
szkoda ze nie stac mnie wtedy bylo na skaner.



piątek, 24 grudnia 2010

Rozgrzewka?

Tabletowy bazgrol i szopowe jego  warianty.
Dzis na "sucho", jutro wyjmuje sztalugi. Za dlugo staly w kacie.
Obiecuje solennie. Nabazgrolic cokolwiek, byleby znowu smierdziec terpentyna i miec laciate palce.
Kto maluje, ten wie, ze to sama przyjemnosc....





wtorek, 21 grudnia 2010

no, niech bedzie..

zmusilam sie i rozlozylam choinke
ku uciesze najmlodszego czlonka rodzinki.
Wykorzeniam sie progresywnie z jakiejkolwiek tradycyjnosci
powoli ale konsekwentnie
Boze Narodzenie dla mnie to juz tylko (lub az)
kartki wyslane znajomym
choinka z moimi ulubionymi lesnymi stworzonkami
i kilka dni wolnego.
Karpia nie mam zamiaru zabijac.
"Bóg sie rodzi-karp truchleje"?
Nie u mnie.
Prezentów nie bedzie.
Mamy wszysko co potrzeba.
Zdrowe Cialo, Umysl i Ducha.
Nie potrzeba nam jesc wiecej niz zazwyczaj.
Nie biegamy po sklepach w szale ogolacania kart kredytowych.
Wystarczy ze wydaje sie juz duzo na samo paliwo.
Po co wydawac wiecej na cos co jest tylko "tradycja"?
Kacperek bawi sie zwierzaczkami choinkowymi i wydaje odglosy zachwytu w strone lampek.
 Nie czeka na prezenty,
po co mu one?
Ma kochajacych rodziców
 i miekkiego cycucha mamy pelnego samego dobra

a ja mam katar
 i kicham na mój ekran swiezo skalibrowany
nie chce mi sie nawet go wycierac
po co jak znowu zaraz kichne

niech sobie katarowe bakterie poogladaja piksele z bliska
docenia jakosc HD
jutro chyba umre
zasmarkam  sie na smierc
albo po prostu nie dojade do pracy bo utkne w zaspie
dobrej nocki  :)


Misz-Masz

i na razie tyle ze skanowania staroci. Teraz wypadaloby zaczac rysowac cokolwiek nowego. Dluga przerwe mialam w tym.








poniedziałek, 20 grudnia 2010

Kazda potwora znajdzie swego amatora...

















Starocia z 2005 roku, w koncu porzadnie zeskanowane, bo juz mnie zycie nauczylo ze moja najwieksza potwora czasem znajduje swego amatora. Malo komu sie te konie podobaly, ale w tym miesiacu jedynie na druku jednego z nich zarobilam bagatela 100 dolarów :)

obrazki do druku przewaznie  udostepniam TU
w zyciu nie przypuszczalabym , które z nich ostatecznie znajdywaly nabywców...
dlatego skanuje wszystko jak leci, bez wydziwiania, bo gusta sa rózne...
 :)

niedziela, 19 grudnia 2010

Tuszem, plama....


Namalowane podczas pleneru malarsko-fotograficznego w Kosinie, w 2008 roku.
Skanuje zalegle rysunki, malunki, wszelkie które dotychczas nie zarchiwizowalam w ten sposób z jakiegokolwiek powodu.
A z takich normalnych doniesien...
Mialam dzis rozlozyc choinke, brakuje mi zaciecia.
Zaleczam zapalenie gardla i nie gole nóg od miesiaca.
Manifestacja slomianej wdowy.
;)

wtorek, 14 grudnia 2010

Potworki

ugniatania zeschnietej modeliny w byle co ciag dalszy
co z tego bedzie pod koniec- a kij wie? moze nic nie bedzie