MY PRINTS FOR SALE

Art Prints

My Etsy Shop

poniedziałek, 7 grudnia 2009

Olowiany deszcz...


w weekend jak co weekend w jesienno-zimowym sezonie...
bazantowe polowania za miedza
tylko ze tym razem ta "miedza" byla dwustumetrowa odlegloscia od domu

grabilam w ogródku liscie, a srut spadal mi na glowe....
"moje" bazanty ginely od rak angielskich moronów a ja stalam w olowianym deszczu

moja rodzina ma mysliwskie tradycje
ja sama namietnie lubuje sie z bronia a i kodeks mysliwego jest mi znany poniekad....
ale tu, gdzie wciaz place podatki- nie ma kodeksów, sa tylko pieniadze

telefon na policje to taki maly syfon spuszczenia pary wscieklosci
i dalej do grabienia lisci

taka to byla sobota

w niedziele kupilam sobie zbroje
na targach motorowych


mam ambitny plan zaliczenia pelnego egzaminu na poczatku roku... i w lecie trip wglab Hiszpanii...
porywam sie na glebiny

ale dzieki temu czuje sie ze sie zyje.

2 komentarze:

  1. z niecierpliwoscia wypatruje twoich postow... :) lubie te zdjecia i rysunki i rzeczy o ktorych piszesz...

    PS. nie zaklimatyzuj sie tam w tej Hiszpani za bardzo masz wrocic na 25.09.10 !!!!!!! plisssss:D

    OdpowiedzUsuń
  2. slowo dalam to slowa dotrzymam :)

    OdpowiedzUsuń