MY PRINTS FOR SALE

Art Prints

My Etsy Shop

poniedziałek, 2 listopada 2009

cichosza... ciemnosza......

zamiast ubrac kurodomowy opierzony fartuszek i zetknac sie z najbanalniejszymi funkcjami ulozenia wypranych skarpetek do pary czy tez wyprasowania sterty koszul blagajacych juz o litosc, ja mocze swój masochistycznie przekluty jezyk w "pólwytrawnym"

i chlipam
ze do domu po pracy juz po ciemku trza pyrkac
ze raczki kostnieja z zimna mimo ogrzewanych manetek
ze na spacer to juz sie nie da bo ciemno i mokro i w ogóle .. Hujowo..

przez samo Ha, na przekór Miodkowi

ze plecy bola i nogi dretwieja bez zadnego powodu
i znowu budza sie chore mysli o "sredniowiecznych torturach"

Ze musze sie uczyc do egzaminu na moja wymarzona kategorie "A" na Prawku, ale jakims cudem znowu zapominam zaklepac sobie termin ..
jak widac chciejstwo to nie jest ostatnimi czasy moja mocna strona
Ze telefon sie na mnie smiertelnie obrazil i przerazliwie ucichl
i przyjaciele zaniemówili...
zapomnieli o mnie
ale zapomnialam o tym
ze to ja bylam pierwsza w zapominaniu,
zapomniawszy o nich bezlitosciwie
co nie zmienia faktu ze telefon milczy nadal
bo przyjaciele zaniemówili
zapomnieli o mnie która zapomniala pierwsza
.. zapomniawszy jednego po drugim......
i tak dalej....

Bóg mnie melancholiczka stworzyl na mój wlasny pohybel albo i chora radosc
zalezy jak na to spojrzec.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz