MY PRINTS FOR SALE

Art Prints

My Etsy Shop

poniedziałek, 30 listopada 2009

jakos tak te bazgromazy bylejakie wygladaja o niebo lepiej zeskanowane...


niedziela, 29 listopada 2009

Mój pierwszy....




...samochód
zakupiony....
co z tego.. boje sie nim jezdzic ...
taka to ze mnie dupa wolowa....

rozlozylam sobie swiateczna choinke w salonie, by nie myslec o strachu bycia "independent"
moja choinka, moje ozdoby przeze mnie wybrane :)
moja od A do Z
:)
i moje autko

na pewno sie z nim zaprzyjaznie
musze wpierw jednak skumac sie ze swoimi atakami paniki
glupia stara baba :)

sobota, 28 listopada 2009

Malostkowosc

na podstawie fotografii Krzysztofa Onikijuka

wydalam dzis fortune na glupoty
ozdoby choinkowe.. takie cudenka wykonane z drewna, kory, szyszek i innych smieci Przyrody
nabylam tez tony nasion , orzeszków ziemnych i wiadro "fat balls" dla dzikiego ptactwa do karmników
by choc ono mnie tu odwiedzalo
bardzo mi takie glupoty dnia dzisiejszego potrzebne
na leczenie uczucia "ignorowanej"
ech problemy rodzinne i pseudorodzinne
chuj z nimi
malostkowa jestem
co gorsza
do kazdej malostkowosci mej doczepiam kilogramowy ciezarek
chodze potem zgarbiona
przez reszte zycia
na wlasne zyczenie

środa, 25 listopada 2009

kolejny wieczór....


..strasznie szybko tygodnie leca...

poniedziałek, 23 listopada 2009

Szkic wieczorny


... kredki akwarelowe, pisak, odrobinka gwasza
takie fiu-bzdziu podczas ogladania filmu przyrodniczego...
no na dzisiaj tyle

Kartka Recyklingowa


nie smiejcie sie , to mój pierwszy w zyciu scrapbooking :))
na jutrzejsze urodzinki kogos z "rodzinki" ;D
tlo z tapety sciennej
zeskanowana strona z horoskopowej ksiazki
kwiatek znalazlam na targach artystycznych , lezal sobie niechciany na dywanie...
a sówka byla kiedys czescia dekoracji na mydelku z Grecji :)
no ... zbieranina wszystkiego co mialam pod reka ..
kurcze fajna zabawa :)

sójka kolorowana

w Anglii dalej wichurowo, deszczowo.. smutno i wyjaco..
obrazilam sie dzis na swój "za duzy" tylek i od dzisiaj karce go glodem wscieklym
lubie siedziec na kosciach
tluszcz jest za miekki

niedziela, 22 listopada 2009

niedzielne mazy



tylko dlatego ze zostalo mi za duzo farby akrylowej na palecie..
w Hobbitowie dzien rabania drewna
jutro beda nas bolaly krzyze
ale przynajmniej kominek bedzie mial co jesc

sobota, 21 listopada 2009

wichurowo



na podstawie tej fotografii



wyje wiatr dalej, wyc jutro bedzie
deszcz leje poziomo
szwagier tnie drzewo na opal
a ja ukladam je pod szopa
w kominku sie pieknie pali ogien
snil mi sie kominek tej nocy
zastanawialam sie czy wszystko sie dobrze bez sladu spali
czy w popiól zamieni sie kazda kosc i kazda amalgamatowa plomba
tych co do tego kominka powrzucalam
bogu ducha winnych we snie moim
maziam sobie kolejnego jelonka
olejowo , wiec znowu czuc terpentyne w powietrzu
grunt ze mozna sie domyslec ze to jelonek

czwartek, 19 listopada 2009

..

mazu mazu dzisiejszowieczorne...

wichury w Hobbitowie ....
powywracane doniczki wokól domu, krzesla i kosze na smieci
powodziowo tez sie robi..
w kominie placzowiatry
caly dom jeczy
cichutko



ot taka jesien ....

środa, 18 listopada 2009

kolory kolory


...odbilo mi jakos
...chyba przez ta jesien wietrzna i deszczowa, przez zesztywniale plecy i przewrócony motocykl
przez chroniczne bóle i stany depresyjne

odbilo mi kolorowo

wtorek, 17 listopada 2009

Teczowy konik......

:) a bo tak :)

Plum plum


rybka :)

czyli nauki wypalania w drewnie ciag dalszy... :)

poniedziałek, 16 listopada 2009

Teczowy konik

wbrew pozorom "rozgryzienie" tych kredek nie jest takie proste... te cholery w polaczeniu z woda daja tak instensywne barwy ze musze sie trzy razy zastanowic nad polozeniem kazdej kreski :)
uwielbiam je :P

Konik wypalany...


...na drewnianej podstawce pod kubek :)
.. co mi odbilo nie wiem
zachcialo mi sie wypalac w drewnie
naprawde szukam pomyslów nienudzenia sie w ciemne zimowe wieczory na tym koncu swiata
pirografia tez moze byc
zaznaczam ze to to powyzej.. to moja pierwsza w zyciu próba ...

Kredki akwarelowe...




...
no fajne sa
ino musze sie nimi nauczyc malowac...
;)

sobota, 14 listopada 2009

Laciaty Pegaz z blekitna grzywa

...podejscie drugie.. akryl na desce....
chyba mala szesciolatka bedzie sie z takiej "bajeczki" cieszyla
jak nie
to ma wyrobiony gust ponad wiek :D

środa, 11 listopada 2009

laciaty pegaz


... ciocia Angela ma za zadanie namalowac laciatego pegaza z blekitna grzywa....
no to trza siasc do projektu...
bedzie ciezko....

wtorek, 10 listopada 2009

Pinkfloydowo w Hobbitowie dzis..


Pink Floyd towarzyszyl mi jakos tak...... odkad tylko pamietam .. gdzies w mojego zycia tle sobie gral... glównie dzieki wielkiemu magnetofonowi szpulowemu który nalezal do taty mego...
wiec znalam ten zespól nawet go nie znajac
teraz sobie odkrywam ich na nowo ostatnimi czasy
graja mi dzisiaj wieczorem w Hobbitowie... i jutro wieczorem pewnie tez.. i pojutrze... i zime cala...

a zima tupta tu powolutku w te strone

pod zlozonym ogrodowym parasolem zadokowalo sie na ten zimny sezon z kilkaset biedronek
a w mej ogrodowej rekawicy próbuje przeczekac mrozy osa- królowa.
Bazanty maja potrójny apetyt i wydzieraja mi prawie z reki kawalki chleba

no.. zima idzie..

poniedziałek, 9 listopada 2009

zimowe zapasy....


... tyle tylko ze nie na jedna zime.. ale na kolejnych dziesiec
przynajmniej przewidywalam taki scenariusz, radosnego wydawania pieniedzy na rózne cudenka majace na celu pomóc mi wykrzesac z siebie cos "twórczego" w dlugie ciemne wieczory
Art Show- na przyszlosc musze ich unikac ;)
dla zdrowia psychicznego i zdrowia portfela mego :)

sobota, 7 listopada 2009

uhh....

jutro rano do Birmingham, na wielkie targi :)
artystyczne tym razem
no... bojam sie
bo wiem ze nie powstrzymam sie od zakupów
tylko nie wiem jeszcze na jaka skale :)
po targach motocyklowych tamze zawsze wracalam z kolejnym kaskiem i kurtka
po targach fotograficznych wrócilam z zestawem lamp studyjnych
a z czym wróce jutro?
uuuuuuuu...
:D

poniedziałek, 2 listopada 2009

cichosza... ciemnosza......

zamiast ubrac kurodomowy opierzony fartuszek i zetknac sie z najbanalniejszymi funkcjami ulozenia wypranych skarpetek do pary czy tez wyprasowania sterty koszul blagajacych juz o litosc, ja mocze swój masochistycznie przekluty jezyk w "pólwytrawnym"

i chlipam
ze do domu po pracy juz po ciemku trza pyrkac
ze raczki kostnieja z zimna mimo ogrzewanych manetek
ze na spacer to juz sie nie da bo ciemno i mokro i w ogóle .. Hujowo..

przez samo Ha, na przekór Miodkowi

ze plecy bola i nogi dretwieja bez zadnego powodu
i znowu budza sie chore mysli o "sredniowiecznych torturach"

Ze musze sie uczyc do egzaminu na moja wymarzona kategorie "A" na Prawku, ale jakims cudem znowu zapominam zaklepac sobie termin ..
jak widac chciejstwo to nie jest ostatnimi czasy moja mocna strona
Ze telefon sie na mnie smiertelnie obrazil i przerazliwie ucichl
i przyjaciele zaniemówili...
zapomnieli o mnie
ale zapomnialam o tym
ze to ja bylam pierwsza w zapominaniu,
zapomniawszy o nich bezlitosciwie
co nie zmienia faktu ze telefon milczy nadal
bo przyjaciele zaniemówili
zapomnieli o mnie która zapomniala pierwsza
.. zapomniawszy jednego po drugim......
i tak dalej....

Bóg mnie melancholiczka stworzyl na mój wlasny pohybel albo i chora radosc
zalezy jak na to spojrzec.