MY PRINTS FOR SALE

Art Prints

My Etsy Shop

wtorek, 29 września 2009

Reklama


reklama, która zaluzyla na "Oskara"
moim skromnym zdaniem :)

środa, 23 września 2009

winna....

.... popelnilam morderstwo
przez pomylke
w pulapke zamiast szczura
zlapal sie
wróbelek.....


wybaczcie mi
:(

wtorek, 22 września 2009

jestem....

... w kawalkach.....
prosze...
niech ktos wezmie miotelke
i zmiecie mnie na jedna kupke
ja sama nie daje rady.....

[*]

...tylko kto zaopiekuje sie teraz Twoimi pszczolami?
....
...
.

poniedziałek, 21 września 2009

....

akryl na kartonie...

w miedzyczasie
mój tato chrzestny
walczy o swoje miejsce
w Tym Wymiarze...
kocham Cie...
walcz....

sobota, 19 września 2009

nic nowego...

..i chyba to mnie najbardziej meczy..
nie umiem wyjsc z ramek
w które sama sie wcisnelam....

puchar wina.....

na podstawie TEGO zdjecia


puchar wina za moje oswojone strachy
promilowanie stopniowe urojen
zalewanie robakow domagajacych sie poswiecenia uwagi
sa zbyt aktywne
puchar wina
do pierdolonego dna

poniedziałek, 14 września 2009

poniedziałek, 7 września 2009

Hazard

lubie...

niedziela, 6 września 2009

sezony




sezon w pelni na malowanie zapewne przyjdzie pózna jesienia, by w zimie miec swe apogeum. powróce wtedy znowu do dziubdziania sie w kamyczkach malowanych, moze poplamie se paluchy olejnymi farbami niejednego wieczoru, albo zaakwareluje sie na smierc. teraz rysuje na sile. tylko po to by lapsko znowu nie zgrabialo. by dotrwac w jakiejkolwiek formie do zimy ;)
w jesien i zime nie mam sezonu na focenie. w jesieni i zimie samoloty spia w hangarach, a konie chodza w brudnych paskudnych derkach po szaroburych pastwiskach. aparat spi, ja do bólu re-edytuje fotki pstrykniete wiosna i latem i przegladam foldery po raz piecsetny by wyszarpac znowu cos nowego...
weekend w Hobbitowie sie skonczyl, od dawna nieprzesiedziany przed komputerem, wow... poprzesadzalam kwiatki w doniczkach, kupilam kose spalinowa i wyrznelam wkurwiajace mnie od dawna kepy traw i zarosla nie dajace sie zwalczyc kosiarka, kupilam kolejne bezuzyteczne cudenka za trzy grosze na "car boot sale" (po co komu na przyklad kieszonkowy mikroskop? :D ), nabawilam sie zapalenia gardla.. po raz enty, znowu, z powietrza , znikad.. zapewne sie w koncu wkurwie i wyrzne sobie migdalki... ilez w koncu mozna...
smiac mi sie chce, "zawsze kurwa cos", by ciocia Angel trzymala sie z dala od Kacperka :D toz ja przechoruje cale jego niemowlectwo ;D
dobranoc panstwu.. ;)

wtorek, 1 września 2009