MY PRINTS FOR SALE

Art Prints

My Etsy Shop

wtorek, 30 czerwca 2009

poniedziałek, 29 czerwca 2009

spadlam z krzesla....

"wyslalam" wujaszka z Mazur, by pojechal mi do Olsztyna, na ta wystawe Fotomotif
i podobno....
wydrukowali mi 25 zdjec w kolosach 2 na 2,5 metra
i teraz maja problem
bo po wystawie wedle umowy druki naleza do mnie....

nie wysla mi tego do UK po wystawie bo poplyna w kosztach
transport w ogóle jest trudny i kosztowny
TiRa trza
i podobno czekaja na mój pomysl
no przepraszam bardzo ale co ja mam zrobic??
nie mam hangaru do dyspozycji :D
ani w UK, ani w Krakowie :)

co ja z tymi kolosami zrobie???


uaaaaaaaa!!!!!!!!!!


czy ktos jest chetny na zakup Billboarda?
z autografem gratis :D
ale dostawa na wlasna reke :DDDD

:D

Psychoterapia


walcze z pokusa wyciagniecia odkurzaczem tego wlochatego oktonoga z "jego" naroznika pod schodem
i zmuszam sie systematycznie
by mówic mu dzien dobry
taka to moja walka z arachnofobia

Zycie w Hobbitowie nie wplywa dobrze na zdrowie psychiczne
mam juz wyrzuty sumienia
gdy zabijam szerszenia

tego co pytal o Jolke

niedziela, 28 czerwca 2009

Qnik

akryl na desce, maziu maziu dla czystego relaksu

Braciom mniejszym..




.. na ratunek :)
Znalazlam to biedactwo na parapecie w pracowni, ledwo zywe, nie majace sily nawet machac skrzydelkami
kropla miodu
kropla wody
dwie godziny spokojnego spozywania

odpalila silniki
i pofrunela sobie
:)
dziwaczeje na starosc jak nic :-)
moja siostra ratuje pisklaki
a ja ratuje robale :)

to tyle z dzisiejszego Hobbitowa ;)

sobota, 27 czerwca 2009

Jelonek :)


Czarno-brunatno-zólte buczace trzyipólcentymetrowe latajace cygara nadal wlatuja mi przez okno pytajac o Jolke i wylatuja nie uzyskawszy odpowiedzi

a ja w miedzyczasie wymazialam sobie jelonka

w ramach weekendowego spontana :)
Dziwnosci dnia wczorajszego
smierc króla Popu
ostatni dzien pracy mej siotry przed odejsciem na matkowanie
i wieczorny spektakl "Romeo i Julia" w Ludlow Castle

dziwnosc dnia dzisiejszego
to wizyta "szerszenia" w balkonowych kwiatach
u mego taty, w Krakowie.
po przyjrzeniu sie blizej
szerszen okazal sie
jak najprawdziwszym kolibrem....

klimat sie zmienia az tak szybko???



a propo szerszeni
co chwila wpadaja mi przez okno
pytajac czy zastaly jolke
a ja maluje cos
co ma wygladac jak jelen...

czwartek, 25 czerwca 2009

Wieczorny spacer

















.. szwendanie sie po okolicy za plotem....
Hobbitowo nasze....
niedawno wpadlo mi w uszy ze pan Tolkien, kiedy pisal o zielonym Shire, pieknym Sródziemiu... wzorowal sie wlasnie na Herefordshire....
nie bez kozery chyba nazywam sobie to miejsce Hobbitowem.. :)
fajnie tu...
RAWki, nie chcialo mi sie na razie usuwac nawet paprochów :)

środa, 24 czerwca 2009

.....

takie malenkie 10 gramowe "pi pi pi"
a tyle przez niego "buuuu buuuu buuuu :(((((("
spoczal pod kamieniem, przy grobie niesfornej Zuzy, która umarla nam na zlosc niedawno
szkoda ze nie umial nam powiedziec kiedy i gdzie popelnilo sie blad
w utrzymaniu takiego okruszka przy zyciu
wiedzialoby sie troszke wiecej
na przyszlosc

troche nowych rysunków



wtorek, 23 czerwca 2009

....

odchodzi...
po cichutku....
po malutku....
w cieplej dloni
i pod wodospadem lez

pi...

slabiutki...
marniutki...
juz nie wierze
ze bedzie z nami dlugo...

poniedziałek, 22 czerwca 2009

pi pi...

biega...piszczy... je , pije...
nie rosnie...
jest malenstwem jakim bylo
nasza znajdka jest malenka przepióreczka
wciaz jeszcze z nami
ale na jak dlugo?
.. lub
na jak krótko....

sobota, 20 czerwca 2009

pi pi pi...

plastikowe akwarium, kocyk elektryczny, wlochata pacynka-owieczka
larwy mrówek wybierane spod kamieni
znajdka przezyla kolejna noc
uwielbia siedziec w zamknietej dloni
wspinac sie w strone karku
i kryc sie we wlosach :D
:D

piątek, 19 czerwca 2009

pi pi pi pi......

dzis mialam w pracy wizje, ze nasza znajdka wyskoczyla z pudelka z szuflady , pobiegla gdzies do rogu pokoju i umarla z wyziebienia
wczesnym popoludniem zrobilo mi sie dziwnie slabo i niedobrze, nie wiadomo czemu

zwolnilam sie do domu, siostra mnie odwiozla
wchodzimy do pokoju, a znajdki w szufladzie nie ma,
wyskoczyla
szukamy ja po pokoju, a ona lezy w kacie
zimna jak glaz
i prawie martwa
ja i te moje pieprzone "wizje"...
chyba mniejszy bylby ból jakby juz sie ja znalazlo niezywa, najgorsze byloby trzymac ja w rekach i patrzec jak umiera
siostra pojechala do pracy spowrotem a ja trzymalam toto w garsciach ,nad grzejnikiem

i ryczalam jak glupia
zaczela sie ruszac coraz bardziej
jak chuchalam , to próbowala mi wejsc do ust
szukala ciepla desperacko
4 godziny "reanimacji"

zyje
ma sie dobrze
nadal watpie, czy sie odchowa
ale tym razem sie udalo
gdyby nie to moje "widzimisie" wczesniejszego powrotu z pracy
to za pare minut cos mi sie wydaje ze ten pisklaczek juz by byl niezywy :(
zawsze jakies nikle szanse na przezycie ma
wieksze niz te jakie mial na poboczu drogi

czwartek, 18 czerwca 2009

znajdka....














...zgarniety z pobocza dzis rano
samotny
wsród zmasakrowanych przez samochód cialek jego rodzenstwa


zginalby na pewno
tak ma szanse sie odchowac jako "ptasi czlowiek"
albo umrzec w cieple

niedziela, 14 czerwca 2009

Cosford Airshow


spieczona na buraczka, z obolala pupa od twardego siedzenia na motorze, zaliczylam mój pierwszy w tym roku airshow...
Zadziwiajaco tym razem zdjecia "dnia" beda nie pod patronatem Red Arrows, lecz The Falcons, spadochroniarzy z RAF...
poezja powolnego opadania w dymnych abstrakcjach
a moja "erszol-czapeczka" przyjela na swoje lotnisko kolejne 22 samolociki :)
zastanawiam sie czy juz teraz wzbudzam w tlumie jakiekolwiek zaciekawienie..
musze zrobic sobie jakies wesole zdjecie w tej czapunci...
slodka jest
samolocikowa :)

sobota, 13 czerwca 2009

gotowe

"Wiatka" gotowa

sprzatam balagan "artystyczny"
ograbilam dzis znowu Art-shop
na cacuszka typu pedzelki, deski, podobrazia i sliczna, swiezutka i pachnaca sztaluge na stól
uwielbiam przepierdalac pieniadze w taki sposób
te wszystkie sloiczki z farbami, te nietkniete olówki, pedzelki.. tak je sobie miec wszystkie, bawic sie nimi, otwierac, wachac, uzywac..
fetysz..
zboczenie
uwielbiam
a jutro na motorze w strone Cosfordu
mój pierwszy airshow w tym roku
uch uch juz drepcze z podniecenia w miejscu :)

wtorek, 9 czerwca 2009

Wiatka

pierwszy od ponad 4 lat pastel na zlecenie ;)
jeszcze go dopieszczam
inna bajka, czy sie spodoba zleceniodawcy
;)

niedziela, 7 czerwca 2009

Wyze i Nize


Wyz manufakturalny
jakos dzis mi sie lekko smigalo po papierze
Niz emocjonalny
nie umiem przekonac samej siebie
ze UMIEM jezdzic samochodem....
szarodeszczowy weekend
trójka potomstwa panstwa BlueTits goscila na wyzszym pietrze karmnika
na nizszym rozsiadlo sie potomstwo panstwa Rats
dzieci rosna jak na drozdzach
jak ten czas zapierdala....

sobota, 6 czerwca 2009


Pakiet Letni zostal chyba wyczerpany na ten rok..
pan Pheasant dziwnie zmarnial ostatnimi czasy, budzi we mnie wyrzuty sumienia ze moze strulam go angielskim chlebem
jego malzonki za to wygladaja kwitnaco.. to zawsze jakas pociecha..
koledzy z pracy Willa nie chca mnie przyjac do swego foto klubu
nie TEN poziom robienia zdjec
cóz
mysle ze pociesza ich fakt
ze wciaz zmywam naczynia
by miec na chleb
i na kolejny fotograficzny gadzecik ;)

poniedziałek, 1 czerwca 2009

Wez pigulke

Wez pigulke
... nie bedziesz przezywala comiesiecznych skurczów porodowych
ani tendencji samodestrukcyjnych tylko dlatego
ze babski mózg mysli hormonami
bedzie ci za to roslo dupsko

i rosnie kurwa jego mac
jak ma byc inaczej
skoro nagle z anorektyczki zmienilam sie w panne z apetytem
pasibrzuszym
:D